- Czy mógłby Pan (Pani) wskazać i skomentować ewentualne luki w swoim życiorysie złożonym nam wraz z
Czy mógłby Pan (Pani) wskazać i skomentować ewentualne luki w swoim życiorysie złożonym nam wraz z ofertą?
Prawidłowo napisany życiorys nie wymaga uzupełnień co do faktów, natomiast zawsze może występować potrzeba uściśleń i objaśnień. W życiorysie należy pisać o swym życiu tak mało, jak tylko można, i tak dużo, jak jest to naprawdę konieczne i tylko konieczne.
Potrzeba uzupełnień wynika z dwóch podstawowych przyczyn:
1) ze zwykłego przeoczenia lub omyłki pisarskiej, która staje się dla czytającego oczywista w konfrontacji z innymi dokumentami kandydata lub w zestawieniu z jego wypowiedziami w toku rozmowy wstępnej;
2) z pominięcia pewnych faktów na skutek braku świadomości, że są one ważne, albo wynikłych z pominięcia w sposób świadomy i zamierzony faktów nieprzyjemnych, a co najmniej kłopotliwych dla autora życiorysu.
Luki w życiorysie polegają na całkowitym przemilczeniu lub zbyt lakonicznym omówieniu względnie długich okresów w życiu jego autora albo podaniu w to miejsce informacji wymijających bądź fałszywych. Luka ma wtedy charakter zatajenia i trzeba liczyć się z konsekwencjami takiego postępowania. Zazwyczaj luki w życiorysie obejmują pobyt.w areszcie lub więzieniu, internowanie, pracę w aparacie partyjnym lub w aparacie bezpieczeństwa, dłuższą chorobę własną lub członka rodziny i związane z tym komplikacje (np. przewlekły alkoholizm), utratę uprawnień zawodowych, tarapaty finansowe związane z niewypłacalnością i upadłością przedsiębiorstwa prowadzonego na własny rachunek, okres bezrobocia — mogący wskazywać na nie konkurencyjne właściwości kandydata do pracy lub oddawanie się w tym czasie nie rejestrowanym zajęciom zarobkowym pomimo pobierania zasiłku dla bezrobotnych i ewentualnych świadczeń dodatkowych z funduszów na opiekę społeczną albo dla ludzi ubogich.
Większość osób chciałaby wykazać nieskazitelny przebieg swego życia, a tymczasem odkrycie luk w ich życiorysie wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego: zmusza do ujawnienia nieprzyjemnych faktów. Wiele osób próbuje zawczasu osłabić potencjalny zarzut zatajania pewnych okoliczności i używa określeń wieloznacznych, stwierdzeń eufemistycznych. Zwykłe zestawienie dat nie pozwala np. skutecznie zataić trzyletniej choroby i leczenia w tym okresie następstw wypadku, a ten kto próbuje owe fakty przemilczeć sam prowokuje pytanie: — Czy jest Pan obecnie zdrowy? I gdyby nawet wszelkie dolegliwości organizmu ustały i zostało to poparte odnośnymi dokumentami, to i tak u pracodawcy pozostanie choćby drobna nieufność co do tego, jak ze zdrowiem jest naprawdę.
Na porządku dziennym jest zatajanie krótkich okresów pracy zakończonych porzuceniem lub zwolnieniem bez wypowiedzenia z winy pracownika (tzw. zwolnienie dyscyplinarne, zwane też zwolnieniem ze skutkiem natychmiastowym — art. 52 § 1 pkt 1 K.p.), gdy tymczasem zapomina się, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie „porozumienia stron" bardzo często ukrywa w sobie wolę rozstania się w sposób niekonfliktowy z pracownikiem niewiele wartym i zasługującym na mniej eleganckie potraktowanie.
Bez sensu są próby zatajania faktu odbywania kary pozbawienia wolności, jeżeli niekaralność kandydata do pracy jest warunkiem koniecznym zatrudnienia go na określonym stanowisku (np. kasjera
— w sytuacji gdy był on uprzednio karany za popełnienie przestępstwa przeciwko mieniu). Każdy fakt prawomocnego skazania, które nie uległo zatarciu z mocy prawa lub na wniosek, podlega ujawnieniu w Centralnym Rejestrze Skazanych Ministerstwa Sprawiedliwości. Pracodawca może w każdej chwili zażądać informacji z tego Rejestru w formie tzw. zapytania o karalność i wyjdzie szydło z worka. Oczywiście pracownik i każdy obywatel ma prawo pomijać w dokumentach i uznawać za niebyłe kary, które uległy zatarciu. O tym akurat na ogół wszyscy skazani bardzo dobrze wiedzą.
Pozostawienie luk w życiorysie jest zawsze cokolwiek ryzykowne. Mogą być odkryte w najmniej odpowiednim momencie, nawet już po podjęciu zatrudnienia, i w zależności od wagi zatajonych okoliczności bywają przyczyną ukrytej presji albo nawet prowadzą do drastycznych decyzji („Musimy się rozstać! Pan nas świadomie wprowadził w błąd. U traciliśmy do Pana zaufanie konieczne do zatrudnienia na tym stanowisku").
W przypadku zapytania o luki w życiorysie podczas rozmowy wstępnej, albo wykrycia takich luk już podczas rozmowy, należy sensownie wyświetlić wątpliwości pracodawcy. Jeśli przyjmie on te wyjaśnienia i puści płazem motywy ewentualnego zatajenia pewnych faktów — można przejść nad tym do porządku. Jeśli uzna, że luki w życiorysie z jakiegokolwiek powodu dyskwalifikują kandydata
— to trudno. Prosić o pobłażliwość nie uchodzi. Ponieważ niemal w każdym życiorysie można się do czegoś „przyczepić", więc jeśli usterka jest drobna, luka nie zamierzona i nie dyskwalifikująca w przeciętnych warunkach, to trzeba przeprosić za tę wadę dokumentu, wyjaśnić pominiętą kwestię i zaproponować pracodawcy napisanie życiorysu w nowej, poprawnej wersji. Raczej nie należy m dopisywać nic w tekście, bo robi to złe wrażenie przy każdym czytaniu w przyszłości takiego dokumentu. W przypadku takich drobiazgów kandydat do pracy — w końcu dorosły człowiek — nie powinien być wystraszony jak uczniak przyłapany na paleniu papierosów. Pracodawca z kolei może takiego kandydata odrzucić, ale nie powinien go upokarzać i dręczyć go z powodu luk w życiorysie uwagami poniżej godności. Ostatecznie życie człowieka biegnie dalej i trzeba się z nim identyfikować. Zwłaszcza załamanie się kariery zawodowej — często przemilczane w życiorysach — trzeba umieć przetrwać i znaleźć sobie nowy cel życiowy lub źródło utrzymania i rozsądny pracodawca po wykryciu takiej okoliczności nie powinien nikogo dodatkowo dręczyć przykrymi pytaniami, które od pewnej chwili już nic nowego do rozmowy nie wnoszą.
tRoll 2009-04-21
