- Co było Pana (Pani) największym sukcesem?
Co było Pana (Pani) największym sukcesem?
Pytanie jest na tyle ogólne, że można nim objąć zarówno szeroko rozumiany sukces życiowy (np. zapewnienie dzieciom upragnionego wykształcenia), jak też można ograniczyć się do sukcesów ściśle zawodowych.
Natura tego pytania nakazuje spodziewać się (z ostrożności) także pytania o największe porażki i niepowodzenia. Trzeba więc uważać, bo odpowiedzi kreślą naszą sylwetkę zawodową w oczach rozmówcy. Śledzi on poza tym, ile czasu potrzeba nam na zebranie myśli i z jaką łatwością przystępujemy do odpowiedzi.
Wielokrotnie zmieniałem w swoim życiu pracę, a wiązało się to m.in. z opanowaniem drugiego zawodu. Za największy sukces uważam jednak swój zdecydowany sprzeciw i wytrwałe opieranie się naciskom rozmaitych oświeconych karierowiczów z przemysłu i ministerstwa, którzy chcieli mojej zgody na dalsze prowadzenie produkcji urządzeń (obrabiarek do metali i szaf sterowniczych) zagrażających bezpośrednio ludzkiemu życiu i zdrowiu. Byłem wtedy młodym inżynierem, wiedziałem że mam absolutną rację i zaryzykowałem sprzeciwienie się bęcwałom zaślepionym ideałami gospodarki socjalistycznej — pogonią za wykonaniem planu i łatwizną. Udało mi się!
W późniejszych latach miewamy dalsze sukcesy bądź porażki, które swą doniosłością zdają się przyćmiewać te wcześniejsze. Żeby jednak dać zdarzeniom właściwą miarę, trzeba je odnieść do konkretnej sytuacji i realnych możliwości. Dlatego wdowi grosz czasem więcej znaczy niż wielkopański gest bogatego sponsora.
Zakładając, że rozmówca z rozwagą pyta nas o sukcesy i porażki, powinniśmy mu dać satysfakcjonującą odpowiedź. Nie należy jednak tej odpowiedzi nadmiernie długo uzasadniać. Rzecz godna szacunku blednie, gdy się ją oplącze gadulstwem. Pamiętajmy o respekcie dla naszego słuchacza. Mądrej głowie dość po słowie!
tRoll 2009-04-21
