- Młodego mężczyznę do lat 30 zatrudni dobrze prosperująca spółka — wabi jedno z setek ogłoszeń podobnej treści, ukazujących się w codziennej prasie. Rzecznik Praw Obywatelskich prof, dr Tadeusz Zieliński zaprotestował przeciwko tego typu ofertom pracy, dyskryminującym w niedopuszczalny sposób ze względu na wiek i płeć osoby poszukujące pracy. Protest prof. T. Zielińskiego znalazł wyraz w formie dwóch listów (wystąpień) do Ministra Pracy i Polityki Socjalnej Leszka Millera. Działając na podstawie art. 16 ust. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (tekst jednolity: Dz.U. z 1991 r., nr 109, poz. 471) Rzecznik zwrócił się z prośbą do tegoż Ministra o podjęcie działań eliminujących postępowanie dyskryminacyjne w zatrudnieniu. W myśl cyt. przepisu ustawy w związku z rozpatrywanymi sprawami Rzecznik może bowiem „... przedstawiać właściwym organom, organizacjom i instytucjom oceny i wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony praw i wolności obywateli i usprawnienia trybu załatwiania ich spraw".
Wystąpienia Rzecznika były dwa. Wystąpienie z dnia 25 października 1993 r., dotyczące odstąpienia od określania w ofertach pracy płci i wieku kandydatów, Minister skierował według właściwości do podległego mu Kierownika Urzędu Pracy. Większych efektów niestety nie dostrzega się.
Zatrzymajmy się jednak dłużej nad drugim wystąpieniem Rzecznika z dnia 18 listopada 1993 r. (sygn.: RPO/135690/93/311/III) skierowanym na ręce ministra Leszka Millera. Rzecznik przypominał w nim Ministrowi, że Polska ratyfikowała w 1961 r. Konwencję nr 111 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącą dyskryminacji w zakresie zatrudnienia i wykonywania zawodu*. Konwencja ta nakłada obowiązek ustalenia i prowadzenia określonych działań oraz podjęcia środków w ramach polityki krajowej, które będą zmierzały do popierania równości szans i równego traktowania w dziedzinie zatrudnienia i wykonywania zawodu, w celu wyeliminowania wszelkiej dyskryminacji w tym zakresie.
Przez dyskryminację Konwencja rozumie wszelkie rozróżnienie, wyłączenie lub uprzywilejowanie oparte na rasie, kolorze skóry, płci, religii, poglądach politycznych, pochodzeniu narodowym lub społecznym, które powoduje zniweczenie lub naruszenie równości szans lub traktowania w zakresie zatrudnienia lub wykonywania zawodu. Powyższe wyliczenie motywów dyskryminacji nie ma charakteru wyczerpującego — przypomina Rzecznik. Dodatkowo wymienia się także inne motywy dyskryminacji, jak: język, wiek, inwalidztwo, przynależność lub brak przynależności związkowej. Rzecznik podkreśla, że dla ustalenia zakresu pojęcia dyskryminacji, a tym samym dla ochrony przed dyskryminacją, istotne jest również stwierdzenie, iż dyskryminacja występuje nie tylko wtedy, gdy ma ona swoje źródło w przepisach prawa, lecz również wtedy, gdy dyskryminacja dokonuje się w praktyce, nawet gdy nie jest ona świadomie prowadzona, lecz jedynie stanowi następstwo obiektywnie istniejącej sytuacji.
Przepisy ustawy z dnia 16 października 1991 r. o zatrudnieniu i bezrobociu (Dz.U. nr 106, poz. 457 — z późn. zmianami), a w szczególności art. 11 ust. 2, zapewniają stosowanie równości przy prowadzeniu pośrednictwa pracy. Chodzi tu — dodajmy — o następujące 4 zasady pośrednictwa pracy wykonywanego nieodpłatnie przez rejonowe urzędy pracy, będące organami państwa:
• zasadę dostępności usług pośrednictwa dla wszystkich osób poszukujących pracy oraz dla zakładów pracy,
• zasadę dobrowolności — oznaczającą wolne od przymusu korzystanie z usług pośrednictwa pracy dla obu stron,
• zasadę równości — oznaczającą obowiązek rejonowych urzędów pracy udzielania wszystkim poszukującym pracy pomocy w znalezieniu zatrudnienia, bez względu na ich narodowość, przynależność do organizacji politycznych, społecznych, na płeć, wyznanie i inne okoliczności,
• zasadę jawności — oznaczającą, że każde wolne miejsce pracy zgłoszone do urzędu powinno być podane do wiadomości bezrobotnych i poszukujących pracy.
Sądząc jednak z lektury listów i innych licznych sygnałów od obywateli napływających do Rzecznika Praw Obywatelskich, a także sądząc na podstawie ogłoszeń zamieszczanych w prasie i ogłaszanych w radiu i telewizji, Rzecznik twierdzi, że praktyka przynosi przykłady dyskryminacji zwłaszcza ze względu na wiek i płeć. Zdarza się, że pracodawcy poszukują wyłącznie pracowników nie przekraczających określonego wieku lub o określonej z góry płci. Bywa, że ogłoszenia zawierające przykłady dyskryminacji wywieszane są w urzędach pracy!
Informując Ministra o powyższym Rzecznik uznał w szczególności za celowe wyeksponowanie tej kwestii przy określaniu przez resort pracy — na podstawie art. 31 ust. 2 pkt 2 cytowanej ustawy o zatrudnieniu i bezrobociu — zasad prowadzenia pośrednictwa pracy w treści wydawanych upoważnień. Dotyczy to upoważnień dla organów, organizacji i osób zajmujących się pośrednictwem pracy. Krótko mówiąc: chodzi o zapisanie w upoważnieniu zasad, jak pośrednictwo pracy ma być prowadzone. Rzecznik uznał tu za potrzebne także działania kontrolne w zakresie przestrzegania — przy prowadzeniu pośrednictwa pracy — warunków i obowiązków określonych w upoważnieniach. W razie potrzeby potrzebne będą decyzje o cofnięciu upoważnień określonym podmiotom przed upływem terminu ich ważności, właśnie np. z uwagi na stosowanie dyskryminacji — konkludował Rzecznik. Prosił wreszcie o rozważenie, czy przy nowelizacji cytowanej ustawy nie byłoby celowe wprowadzenie zakazu publikowania ogłoszeń o poszukiwaniu pracowników, które zawierać będą w sobie treści naruszające zasadę równości w pośrednictwie pracy.
W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika, datowanej 1 grudnia 1993 r., minister Leszek Miller zręcznie streścił istniejący stan rzeczy i zgodził się z ocenami prezentowanymi przez profesora Zielińskiego, dodając ze swej strony, że potrzebne są także inne „... dalej idące działania o zróżnicowanym charakterze, np. polityka edukacyjna w zakresie prawidłowego funkcjonowania rynku pracy" (pismo Ministra nr GM.I.077-107/93 z dnia 1 grudnia 1993 r.). Przypomniał też Rzecznikowi, że brak jest np. odrębnych, szeroko rozumianych ustaw antydyskryminacyjnych, podobnych do tych, jakie obowiązują w państwach będących stronami Europejskiej Karty Społecznej. Zdaniem ministra pracy — i moim także — samo wprowadzenie ustawowego zakazu publikowania ogłoszeń o treści naruszającej zasadę równości w pośrednictwie pracy nie będzie w obecnej sytuacji na rynku pracy automatycznie w praktyce gwarantować przestrzegania zasad niedyskryminacji. Minister upatruje możliwość odstąpienia od praktyk dyskryminacyjnych poprzez wzrost świadomości (działania edukacyjne). Propagowanie nieokreślania z góry płci lub wieku poszukiwanego pracownika powinno mieć miejsce wtedy, gdy nie stoi na przeszkodzie specyfika zawodu lub pracy. Są bowiem zawody i zajęcia wykluczające dopuszczalność zatrudniania kobiet z przyczyn biologicznych, a wynika to także z przepisów o pracach wzbronionych.
Dla urzędów pracy i biur pośrednictwa (także prywatnych) sytuacja jest patowa. Jeśli podeśle się pracodawcy kandydatów innych niż prosił, a więc np. starsze kobiety, to i tak ich nie zatrudni. Pośrednik wtedy traci prestiż i zaufanie, bo przecież wiadomo, że nie można pracodawcy zmusić lub namolnie nakłaniać, aby zatrudnił kogoś, kogo nie chce. Reklamowanie samej wiedzy i doświadczenia pracowników nieatrakcyjnych wiekowo jest mało skuteczne i nie przekonuje pracodawców, którzy wiedzą swoje. Wiadomo przecież powszechnie, że w ramach zwolnień grupowych lub poszukiwania oszczędności zakłady zwalniają w pierwszej kolejności pracowników korzystających często ze zwolnień lekarskich bądź to z powodu kiepskiego własnego zdrowia (lub naciągaczy) albo też korzystających ze zwolnień lekarskich z powodu choroby dzieci w wieku szkolnym lub przedszkolnym. Oczywiście dominują tu kobiety.
Przepisy dotychczasowe Kodeksu pracy żadnych postanowień antydyskryminacyjnych nie zawierają. Natomiast rządowy projekt nowelizacji tego kodeksu przewiduje zapis w artykule 113: „Jakakolwiek dyskryminacja w stosunkach pracy ze względu na płeć, wiek, rasę, narodowość, przekonania, w szczególności polityczne lub religijne, oraz przynależność związkową - jest niedopuszczalna". W motywach prawodawczych projektu ustawy autorzy informują w tej części m.in., że obecnie zasadę niedyskryminacji w uogólnionej formule przewiduje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (art. 67 pkt 2 Konstytucji — przyp. autora), nie specyfikując jednak typowych dla pluralistycznego społeczeństwa zróżnicowań wynikających z przekonań politycznych, religijnych oraz przynależności związkowej, jako przesłanek zakazu dyskryminacji*.
Jest sprawa oczywistą, że dopiero przepisy wykonawcze skorelowane z nowelą Kodeksu pracy mogą zniechęcić do praktyk dyskryminacyjnych, ale nim to się stanie należy wypełnić lukę informacyjną. W społeczeństwach lepiej zorganizowanych (na Zachodzie), aby ustrzec się przed odpowiedzialnością prawną z powodu odmowy zatrudnienia kogoś dlatego tylko, że jest starszy lub jest kobietą, pracodawcy ogłaszają się nadzwyczaj ostrożnie i chytrze, poszukując na przykład... „Pracownika do karmienia piersią".
W życiu codziennym funkcjonuje dość powszechnie pojęcie bankructwa. Nie jest to pojęcie prawne. Często używamy je w formie przenośni, gdy chodzi o ogólne i nie pretendujące do precyzji stwierdzenie utraty znaczenia bądź wpływów (człowieka, pewnej zbiorowości, idei, przedsiębiorstwa, instytucji itp.). Stąd mówimy o bankructwie czyjejś polityki, o klęsce planów życiowych, o bankructwie ideałów, a bankrut to ktoś, kto stracił znaczenie, zawiódł zaufanie, nie wypełnił przyjętych zobowiązań i utracił wpływ na bieg wypadków — czyli zbankrutował. Źródło pojęcia bankructwa tkwi jednak od dawna w stosunkach gospodarczych i jest ono w potocznym rozumieniu synonimem częściowej lub całkowitej niewypłacalności, a w konsekwencji bankructwo jest synonimem ogłoszonej sądownie upadłości.
Źródła obowiązków prawnych pracodawcy z tytułu korzystania przezeń z owoców cudzej pracy oraz tryb realizacji zobowiązań określają przepisy rozsiane w różnych ustawach i uzupełniających je aktach wykonawczych, głównie w Kodeksie pracy, w Kodeksie cywilnym, w Kodeksie postępowania cywilnego, w Kodeksie handlowym. Natomiast pojęcie upadłości w sensie prawnym oraz tryb i przesłanki jej ogłaszania określają utrzymane do dziś w mocy przepisy z mocą ustawy, zawarte w Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 25 października 1934 r. — Prawo upadłościowe (tekst jednolity: Dz.U. z 1991 r., nr 118, poz. 512 — z późn. zmianami).
Dla osób poszukujących pracy nie jest rzeczą bagatelną świadomość, gdzie i na jakich zasadach zamierzają się zatrudnić. Trzeba zawczasu wiedzieć z grubsza „z kim okoliczność", żeby szukając sobie nowej roboty nie znaleźć sobie nowego kłopotu, a zwłaszcza, aby nie trafić z deszczu pod rynnę.
W sferze biznesu działają wyspecjalizowane wywiadownie gospodarcze, których standardowy raport pozwala ocenić, czy warto z daną firmą wchodzić w interesy, czy nie. Zachodni przedsiębiorcy traktują korzystanie z usług wywiadowni gospodarczych jako czynność normalną, nieodzowną i nie dziwią się, gdy przedstawiciel wywiadowni nawet parę razy w roku pyta o informacje dotyczące ich firmy. Nie ma bowiem niczego nadzwyczajnego w pytaniu tą drogą o sytuacje swego partnera w interesach. Zwłaszcza przed zawarciem nowej umowy czy wysłaniem dużej dostawy. W Polsce nie rozpowszechniła się jeszcze świadomość, że dobre informacje (aktualne, dokładne) wprawdzie kosztują, ale zmniejszają ryzyko. Na ogół o usługach wywiadowni gospodarczych polscy biznesmeni zaczynają myśleć dopiero wtedy, gdy dłużnik przestaje płacić lub kręci i zachodzi podejrzenie, że grozi mu upadłość albo że jest zwykłym oszustem. Być może z powodu rozległości i głębokości powiązań tzw. szarej strefy gospodarczej ludzie wolą czasem omijać cywilizowane formy rozpoznania sytuacji i zamiast korzystać z usług wywiadowni i tym samym wspierać ich rozwój, sięgają po często kosztowniejsze i mniej pewne metody: szukają „dojść" informacyjnych wśród personelu banków, aparatu kontroli skarbowej i Policji, badają sytuację partnera za pomocą zakonspirowanych rozpytań wśród wspólnych znajomych lub konkurentów. Wynika z tego dużo pomyłek, pomówień, niesnasek i intryg. Dobre nawyki tworzą się latami, a najstarsza wywia-downia gospodarcza w Polsce ma dopiero 6 lat, podczas gdy wywiadownie niemieckie i amerykańskie wciąż umacniają swoją pozycję i szczycą się ponad stuletnią tradycją.
Scharakteryzowany tu pokrótce stan rzeczy wyciska swe piętno na rynku pracy. Nikt z poszukujących zatrudnienia nie chciałby uwikłać się w utarczki z pracodawcą, który zacznie się nagle ociągać z wypłaceniem pensji z powodu braku pieniędzy, bez nadziei na poprawę sytuacji. Nikt nie chce być oszukanym! W różnych miejscach tej książki napisałem, jak można poznać nie budzącego zaufania pracodawcę, a byłoby ideałem, aby pomoc wywiadowni gospodarczych znalazła się w polu zainteresowania nie tylko światłych i zamożnych biznesmenów, ale i organizatorów walki z bezrobociem. Ambitne biura pośrednictwa pracy po pomoc tę sięgają z przyczyn czysto komercyjnych. Nie chcą pośredniczyć na rzecz hochsztaplerów lub zdesperowanych bankrutów. W Polsce przedwrześniowej świadome działanie dłużnika prowadzące do jego upadłości i pokrzywdzenia wierzycieli było przestępstwem karanym więzieniem, przestępstwa na szkodę wierzycieli dawniej i obecnie popełniano z nieco innych pobudek i w nieco inny sposób. Bankructwo było pierwotnie przestępstwem specyficznie kupieckim, tak jak dzisiaj istnieją przestępstwa specyficznie urzędnicze. Przedwojenny ustawodawca umiał dbać o interes narodu i młodego państwa. Była kara za lekkomyślne pogorszenie swojego położenia majątkowego prowadzące do niewypłacalności lub ogłoszenia upadłości. Ustawa mówiła o życiu rozrzutnym, czyli ponad stan, o trwonieniu majątku poprzez udział w grach hazardowych albo przez nierozważną grę na giełdzie (walutowej, akcyjnej lub towarowej). Ustawodawca represjonował aresztem zawieranie oczywiście ryzykownych umów oraz uszczuplanie swojego majątku bez potrzeby i bez obowiązku, jeśli doprowadza to do pokrzywdzenia wierzycieli (np. akty hojności, darowizny na cele prywatne lub publiczne, a nawet zaniedbanie obrony własnego majątku i dopuszczenie do jego roztrwonienia i zmarnowania przez innych ludzi, zdanie go na los przypadku).
Najsurowiej, bo karą więzienia do lat 5, represjonowano umyślność działania dłużnika, który w celu pokrzywdzenia wierzycieli doprowadzał do swej niewypłacalności lub ogłoszenia upadłości, ukrywał przedmioty majątkowe, zaciągał pozorne zobowiązania lub zawierał inne pozorne umowy. Łagodniej, bo tylko trzema latami więzienia, karano tych, którzy w celu pokrzywdzenia wierzycieli pogarszali swoje położenie majątkowe przez rozrzutne życie, gry, zmniejszanie lub obciążanie swego majątku — choćby nie zaowocowało to ogłoszeniem upadłości. Wystarczało samo realizowanie celu: zamiar pokrzywdzenia wierzycieli. Wreszcie na trzy lata więzienia mógł zapracować ten, kto w celu pokrzywdzenia wierzycieli, nie mogąc zaspokoić wszystkich, spłacał lub zabezpieczał tylko niektórych. Każdy, kto pomagał dłużnikowi w opisanych wyżej przestępstwach, odpowiadał jak dłużnik. Odpowiedzialność karna za przestępstwa na szkodę wierzycieli (był cały dział w kodeksie tak zatytułowany) nie uchylała odpowiedzialności cywilnej. Przed wojną mówiło się, że ktoś „poszedł siedzieć za długi", a jak wyszedł, to i tak musiał spłacać, jeśli dłużnik tego nadal żądał. Sądy powszechne, zwłaszcza cywilne, nie były tak niemrawe i źle zorganizowane jak obecnie, chociaż młode Państwo Polskie budowało dopiero swoje struktury po ponad stu latach niewoli.
Te uwagi są potrzebne w mojej książce dla rozgoryczonych ludzi bez pracy, którzy chcą się upewnić, czy swój żal lub gniew adresują we właściwym kierunku. Ponadto rzucenie na papier tych najniezbędniejszych uwag i porównań dotyczących bankructwa, wy-wiadowni gospodarczych i reguł profesjonalnej ostrożności staje się przydatne do wprowadzenia w nowy temat. Chodzi o ustawę z dnia 29 grudnia 1993 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (Dz.U. z 1994 r., nr 1, poz. 1). Ubolewam, że trzeba było aż 4 lat i wiele ludzkiej krzywdy nim uchwalono tę ustawę. Ale do rzeczy.
Wspomniana ustawa z dnia 29 grudnia 1993 r. — zwana dalej „ustawą" — reguluje zasady i zakres ochrony roszczeń pracowniczych w razie niemożności ich zaspokojenia z powodu niewypłacalności pracodawcy. Pracodawcą w rozumieniu tej ustawy (art. 2), jest osoba fizyczna lub jednostka organizacyjna zatrudniająca pracowników w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, z wyjątkiem zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych jednostek budżetowych. Trzeba więc zawsze wiedzieć, jaki jest status prawny pracodawcy (właściciela firmy) i jego zakładu. Ponadto przepisów tej ustawy nie stosuje się do pracodawcy, wobec którego odrębne przepisy wyłączają możliwość ogłoszenia upadłości i likwidacji. Chodzi tu np. o niektóre przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, państwowe i komunalne (miejskie, gminne), których istnienie jest nieodzowne (gazownia, szpital). Ustawa jest reakcją prawodawcy wobec nieskuteczności dochodzenia prawnie uzasadnionych roszczeń przez wielotysięczną grupę osób w całym kraju w sytuacjach niewypłacalności pracodawców. Pracodawców jeszcze prowadzących swą dotychczasową działalność lub też będących w trakcie postępowania upadłościowego, których majątek nie wystarcza na zaspokojenie roszczeń o wynagrodzenie za pracę. Z informacji uzyskanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich od licznie zwracających się do niego osób, a zwłaszcza od Głównego Inspektora Pracy wynika, że o ile w początkowym okresie restrukturyzacji polskiej gospodarki problem niewypłacalności dotyczył głównie pracowników zlikwidowanych zakładów, które ogłosiły upadłość, o tyle później coraz częściej sytuacja ta dotyczyła pracowników zakładów jeszcze działających, lecz z powodu długotrwałych trudności finansowych nie mających możliwości bieżącego regulowania swoich zobowiązań wobec pracowników. Wprowadzona obecnie ochrona na podstawie cytowanej ustawy może efektywnie funkcjonować dopiero po zebraniu odpowiedniego zasobu gotówkowego przeznaczonego na wypłaty. Dlatego, zgodnie z art. 25 tej ustawy, jej przepisy stosuje się do świadczeń pracowniczych (określonych w art. 6), do których uprawnienie powstało po upływie 3 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy, tj. po upływie 3 miesięcy od dnia 1 stycznia 1994 r. Ustawa natomiast nie rozwiązuje problemu niewypłacalności świadczeń za okres wsteczny, dotyczącego kilkunastotysięcznej rzeszy pracowników*.
Filozofia nowej ustawy jest taka, że w razie niewypłacenia pracownikom wynagrodzenia za pracę w związku z przejściowymi trudnościami finansowymi pracodawcy, utrzymującymi się dłużej niż miesiąc, Minister Pracy i Polityki Socjalnej może w trybie ustalonym przez tę ustawę zarządzić wypłacenie pracownikom jednorazowego świadczenia w wysokości nie wypłaconego wynagrodzenia za pracę. W imieniu pracowników zatrudnionych u pracodawcy, u którego nie działa związek zawodowy, wniosek o taką wypłatę może złożyć każda organizacja związkowa (art. 4 ust. 1 ustawy). Wypłaty świadczenia dokonuje się ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych — zwanego dalej „Funduszem". Wypłaty świadczenia dokonuje kierownik wojewódzkiego urzędu pracy, właściwego ze względu na siedzibę pracodawcy. Pracodawca obowiązany jest sporządzić wykaz pracowników, którym nie wypłacono wynagrodzenia. Omówione tu przepisy, stwarzające możliwość wypłacenia wynagrodzenia w zastępstwie pracodawcy, nie mogą mieć zastosowania ponownie do tego samego pracodawcy (art. 4 ust. 2-4).
Niewypłacalność pracodawcy, w rozumieniu omawianej ustawy, zachodzi wtedy, gdy na podstawie Prawa upadłościowego*:
1) ogłoszono upadłość pracodawcy,
2) odrzucono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy z powodu nie złożenia przez jego wierzyciela zaliczki na koszty postępowania,
3) oddalono wniosek o ogłoszenie upadłości pracodawcy, ponieważ jego majątek nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania,
4) umorzono postępowanie upadłościowe, ponieważ:
a) majątek masy upadłości nie wystarcza nawet na zaspokojenie kosztów postępowania,
b) wierzyciel, na którego wniosek upadłość była ogłoszona, nie złożył zaliczki na koszty postępowania, a zachodzi brak płynnych funduszów na te koszty.
Niewypłacalność pracodawcy, w rozumieniu omawianej ustawy, zachodzi także w razie niezaspokojenia roszczeń pracowniczych:
1) w okolicznościach stanowiących, zgodnie z przepisami o działalności gospodarczej, podstawę do:
a) wykreślenia z ewidencji działalności gospodarczej wpisu o podjęciu takiej działalności przez osobę fizyczną,
b) cofnięcia koncesji na prowadzenie działalności gospodarczej,
2) z powodu braku środków finansowych po wszczęciu postępowania likwidacyjnego.
Minister Pracy i Polityki Socjalnej może w trybie określonym przez ustawę rozszerzyć, w drodze rozporządzenia, stosowanie ustawy na inne wypadki niewypłacalności pracodawcy (art. 3, ust. 3).
Ponieważ omawiana tu ustawa zawiera rozwiązania dość istotne i nowatorskie, jak na polskie warunki, dlatego podczas dyskusji, jaka może się wywiązać między kandydatem do pracy a pracodawcą w ramach rozmowy wstępnej, warto zagadnąć pracodawcę o te sprawy. Odpowiedź i jakakolwiek jego reakcja w tej mierze dostarcza więcej wiedzy o pracodawcy niż inne pytania, na które jest on przygotowany i może odpowiadać rutynowo, maskując swą nieszczerość. Można go na przykład zapytać podchwytliwie, czy opłaca składki na wspomniany Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, albowiem pracodawca niewypłacalny, w rozumieniu art. 3 ust. 1 tej ustawy, tj. objęty toczącym się postępowaniem upadłościowym, nie ma obowiązku opłacania składki na Fundusz (art. 17 ust. 3). Przepisy ustawy stosuje się do:
• pracowników niewypłacalnego pracodawcy,
• jego byłych pracowników oraz członków rodziny zmarłego pracownika lub byłego pracownika uprawnionych do renty rodzinnej,
• osób, które wykonują pracę zarobkową na innej podstawie niż stosunek pracy (a więc np. zlecenie, umowa o dzieło), jeżeli z tego tytułu podlegają obowiązkowi ubezpieczenia społecznego.
Przepisów ustawy nie stosuje się do:
• małżonka niewypłacalnego pracodawcy,
• krewnych i powinowatych niewypłacalnego pracodawcy* (art. 5).
Spory powstałe w związku z odmową wypłaty świadczenia pracowniczego ze środków Funduszu rozstrzyga sąd właściwy w sprawach z zakresu prawa pracy. W pierwszej instancji jest to sąd rejonowy (art. 8). Postępowanie z udziałem kierownika wojewódzkiego urzędu pracy po wystąpieniu niewypłacalności pracodawcy, toczące się poza sądem, odbywa się z odpowiednim zastosowaniem przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego.
Kto chciałby sam, jako pracownik dotknięty niewypłacalnością swego pracodawcy, złożyć wniosek o wypłatę należnego mu świadczenia, powinien uczynić to w ciągu dwóch miesięcy od wystąpienia niewypłacalności pracodawcy. Kierownik wojewódzkiego urzędu pracy uwzględni taki samodzielnie doręczony wniosek o świadczenie, jeżeli zachodzi uzasadnione przypuszczenie, że nastąpi zwłoka w zgłoszeniu roszczeń pracowniczych w podstawowym trybie określonym przez ustawę (art. 7, ust. 1), czyli gdy można przypuszczać, że niewypłacalny pracodawca, związek zawodowy, syndyk upadłości lub likwidator będą się ociągać (art. 7, ust. 3).Kto chciałby samodzielnie spróbować swych sił i osobiście składać wniosek o wypłatę należnego mu świadczenia, powinien jeszcze zapoznać się z rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 4 marca 1994 r. w sprawie trybu składania wykazów i wniosków o wypłatę świadczeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, przekazywania środków z tego Funduszu oraz dokonywania wypłat świadczeń (Dz.U. nr 31, poz. 114). Jest tam powiedziane m.in. co powinien zawierać wniosek w zależności od tego, jaki podmiot go składa, jakie dokumenty trzeba doń załączyć, w ilu egzemplarzach składa się dokumenty itp. Podany jest też wzór wniosku.
Określone w cytowanym rozporządzeniu wymagania szczegółowe co do wzoru wykazów i wniosków, trybu ich składania i wypłaty świadczeń osobom uprawnionym — stanowią przepisy wykonawcze, wydane przez ministra na podstawie delegacji ustawowej (art. 11 ustawy).
Poboru składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych dokonuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych w okresach miesięcznych, łącznie ze składkami na ubezpieczenie społeczne, a kwoty pobrane tytułem składek przekazuje Funduszowi w terminie do 15 dnia następnego miesiąca. W zakresie poboru składek na Fundusz, egzekucji tych składek, wymierzania odsetek za zwłokę oraz dodatkowej opłaty i grzywny z tytułu nieopłacenia składek w terminie stosuje się przepisy dotyczące składek na ubezpieczenie społeczne (art. 19), a więc w szczególności przepisy ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji — czyli tzw. egzekucję administracyjną (tekst jednolity: Dz.U. z 1991 r., nr 36, poz. 161 — z późn. zmianami). Przepisy cytowanego art. 19 nasuwają nam więc dodatkowo jeden ze sposobów poszukiwania informacji o postępowaniu pracodawcy i pośrednio dostarczają nam narzędzi nacisku, które mogłyby go dyscyplinować, gdyby zwlekał z dopełnieniem obowiązku, a organy państwowe okazywały wobec niego pobłażliwą i niezrozumiałą bezczynność!
