- Umiejętne słuchanie jest nadspodziewanie opłacalne; minimalizuje ryzyko naszych potknięć, zapewnia nam zysk na czasie, modeluje osobowościowy portret partnera. Koncentracja na słuchaniu umożliwia bieżącą analizę i syntezę wypowiedzi rozmówcy, pozwala uchwycić kierunek, w jakim zmierza. Istotne jest dostrzeganie elementów tzw. wypowiedzi „między wierszami". Może być w niej subtelna pochwała lub drwina, a może być też ukryta forma kontroli naszej spostrzegawczości. „Między wierszami" rozmówcy mogą również dać do zrozumienia, że na przykład znają więcej faktów niż wynika to z wymiany zdań albo z treści dokumentów i niektóre stwierdzenia traktują z przymrużeniem oka. Szczególnie często „między wierszami" wyraża się ukryta sugestia, niechęć bądź aprobata. „Umieć słuchać" — to słuchać uważnie, ze zrozumieniem, z chęcią; milcząc brać czynny udział w rozmowie. Rozmówca ceni taką umiejętność i nasze szanse rosną. Niedopuszczalne jest przerywanie (nawet z przepraszającym uśmiechem) dla gwałtownych sprostowań lub wtrącenia uwagi — choćby trafnej i błyskotliwej — podobnie jak szkodliwe jest słuchanie z lekceważącym uśmiechem. Karygodnym błędem jest „wyłączanie się" ze słuchania, psychiczna nieobecność. Rozmówca może to wypomnieć natychmiast lub po chwili („Pan słucha mnie nieuważnie". „Mówiłem już o tym, ale Pan był myślami gdzie indziej"), może też po prostu przerwać rozmowę na chwilę, lub... na zawsze. Czynnikami ułatwiającymi koncentrację i zarazem manifestującymi rozmówcy naszą czujną uwagę są subtelne i jednoznaczne formy mimiki (skinienia głową, tzw. zdziwienie w oczach, uśmiech w sytuacji zabawnej itp.). Koncentrację łatwiej osiągnąć poprzez zadawanie sobie w myśli pytań pomocniczych, np.: Dlaczego mówi tylko o zbycie, a nie o produkcji? Czy powie, dlaczego firmie odmówiono kredytu? Dlaczego nie pyta, na czym znam się najlepiej w zakresie księgowości? Dobrze jest też wynotować hasłowo wybrane kwestie z wypowiedzi rozmówcy, aby do nich powrócić po dojściu do głosu. W ten sposób pośrednio sygnalizujemy rozmówcy, co w jego wypowiedzi wydaje się nam szczególnie istotne, niezrozumiałe lub niedopowiedziane. Nasze notatki mają mieć formę dyskretnego zapisku (np. w otwartym kalendarzu, na karteczce) w postaci pojedynczych słów, dat, liczb. To nie może być deprymujący rozmówcę protokół. W rozmowie wyczuwa się, kiedy milczenie jest aktywne (czujne słuchanie), a kiedy jest bierne. Bierne milczenie może być wynikiem nieprzygotowania do rozmowy, złego samopoczucia, mizerii umysłowej albo impertynencji. Dobrze jest nie pozostawiać rozmówcy wątpliwości, dlaczego milczymy. Istnieje sytuacja, kiedy milczenie staje się w pewnym wybranym momencie elementem taktyki. To „chwyt ciszy". Chwyt polega na milczeniu partnera, który powinien zareagować. Cisza jest dobrą reakcją na gniew, kiepski żart, impertynencje, przejaw żenującej niefa-chowości, absurdalną lub nieetyczną propozycję. Przedłużająca się cisza nie może trwać wiecznie i zmusza do zrobienia czegoś przez drugą stronę. Cisza zaskakuje partnera i wybija go z zaplanowanej koncepcji rozmowy; zmusza go do refleksji, rewizji sensu własnych zachowań. Bywają sytuacje, kiedy pracodawca kluczy i wyraźnie omija problemy istotne dla szukającego pracy: nie precyzuje zakresu swoich oczekiwań, unika podania terminów, enigmatycznie określa warunki finansowe. Czasem może to wynikać z prowadzenia rozmów dla pozoru, gdy spotkania z kandydatami (ogłoszenia w prasie, zgłoszenia do Rejonowego Urzędu Pracy) stanowią z założenia parawan uprawianej przez firmę polityki zatrudnienia. Taki pracodawca zatrudnia „swoich" kandydatów, a z pozostałymi rozmawia, aby stworzyć namiastkę rywalizacji ofert. Oznaką matactwa jest udzielanie wzajemnie sprzecznych informacji, zaprzeczanie własnym słowom lub zarzucanie partnerowi, że źle zrozumiał sens wypowiedzi, zasłanianie się nieznajomością szczegółów, operowanie kompilacją uogólnień i frazesów, unikanie powołania się na źródła wiadomości lub motywy konkluzji interesujących szukającego pracy. Oznaką zobowiązań pozornych jest ogólnikowa obietnica udzielenia petentowi odpowiedzi telefonicznie — ale bez podania jakiegokolwiek terminu; dopuszczenie do świadczenia pracy bez zamiaru podpisania z pracownikiem umowy (m.in. dotyczy to także zlecenia i robót, które powinny być poprzedzone zawarciem umowy o dzieło); preferowanie towarzyskiego charakteru spotkania (emablowanie pań, gawędzenie o przeszłości, o polityce) zamiast rozmowy o pracy; demonstrowanie kompletnego braku zainteresowania życiorysem zawodowym kandydata do pracy, ignorowanie przedłożonych dokumentów, odesłanie petenta do osób pozbawionych kompetencji decyzyjnych (drwina lub mistyfikacja), uzależnianie wiążącej odpowiedzi od bliżej nie określonych okoliczności i unikanie przy tym wszelkich terminów. Rozmówca powinien uzyskać przekonanie, że go dokładnie słuchamy i rozumiemy. Dlatego, jeśli czegoś nie rozumiemy — należy mówić o tym. Jeśli nawet nam się wydaje, że wszystko rozumiemy, sprawdźmy to od czasu do czasu, powtarzając kwestię rozmówcy swoimi słowami i oczekujmy na potwierdzenie, że rozumiemy dokładnie. Należy tu jednak zdecydowanie unikać komentowania wypowiedzi drugiej strony. Kończąc rozmowę albo przed przejściem do jej następnego stadium dokonaj rekapitulacji — zwięzłego streszczenia przekazanych wzajemnie informacji i ustaleń. Jeśli rekapitulacji dokona sam pracodawca, możesz ją uzupełnić o istotne Twoim zdaniem elementy, aby nie uszły uwadze. Gdy dostrzeżesz, że rozmowa zmierza w kierunku niekorzystnego dla Ciebie werdyktu, przygotuj się do wniosku o reasumpcję. Wysłuchaj uważnie motywów niekorzystnej decyzji (np. w zakresie wysokości pensji), ewentualnie dopytaj o szczegóły i wyciągnij swoje zapasowe argumenty — prosząc o ponowne rozpatrzenie sprawy. Nie nalegaj, aby pracodawca od razu zmienił decyzję. Na drugim biegunie ujemnych zachowań jest z kolei milczek. Ten przynajmniej nie nuży bliźnich swą obecnością, ale także budzi dyskomfort i niechęć. Nie wiadomo, czy siedzi cicho bo go głowa boli, czy ze śmiertelnego znudzenia towarzystwem nie chce mu się ust otworzyć. Jedni milczeniem maskują nieporadność, inni tremę, a jeszcze inni afiszują w ten sposób swój dystans wobec spraw bądź otoczenia. Samo milczenie nie czyni jednak człowieka mądrzejszym, podobnie jak broda nie czyni filozofem. Klasyczny milczek i gaduła — to postacie skrajne. Między tymi skrajnościami jest dostatecznie dużo miejsca dla każdego z nas. Warto przyjrzeć się własnemu zachowaniu, aby wiedzieć, czego możemy się po sobie spodziewać w sytuacjach doniosłych. Walka o byt, o pracę, akceptację otoczenia i powodzenie — należą do takich sytuacji.
